Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 29 września 2011

Wake me up when september ends.

Koszmarny miesiąc.
Niech on już się skończy, mam serdecznie dość, po dziurki w nosie września.
Żaden miesiąc od bardzo bardzo dawna nie był aż tak zły.

Łudzę się, że wraz z pierwszym października przyjdzie wyczekiwana odnowa, oddech, odświeżenie, że po prostu będzie lepiej.

poniedziałek, 26 września 2011

Jesień?

Opatulam się kocem coraz ciaśniej i ciaśniej spędzając kolejne godziny na oglądaniu filmów z kubkiem herbaty w rękach. Czyli nieodwracalny znak, że przyszła jesień.



Dzisiaj pierwszy dzień na uczelni, której nie ogarniam podobnie jak całego swojego życia. Nie ogarniam swojego planu, nie ogarniam jak się zapisać na zajęcia, nie ogarniam tego, że napisałam dzisiaj test-prawie jak maturę, nie ogarniam ludzi z mojego wydziału. Generalnie nie ogarniam nic. Ale jakoś... nie jest mi z tym źle.
Wiem natomiast, że pani Francuzka mówi przepięknie i mogłabym jej słuchać godzinami, że moja opiekunka roku wygląda jak różowa landrynka oraz że suszarka w łazience przypomina pojemnik na mydło. Dość spostrzeżeń jak na dzień dzisiejszy.


Wiem też, że szalenie i niezmiernie tęsknię za teatrem. Chcę już wrócić na scenę, pozmieniać się trochę, pokreować, potworzyć, zanurzyć się w teatralnym szaleństwie i na chwilę zapomnieć o całym świecie.


Zrobiłabym też coś szalonego. Ale myślę, że jutrzejszy dzień przyniesie wiele inspiracji.

poniedziałek, 19 września 2011

Zabierz wszystko to co mam, a rock'n'rolla zostaw nam!

Kolejne piękne, szalone wspomnienie dodane do półeczki ze wspomnieniami. Chyba wszystko to co robimy wspólnie jest niesamowite, nieziemskie, cudowne, najlepsze!
Tak było i tym razem, wspólne zapętlanie czasu, chowanie się przed wodą i sypanie confetti, osobisty uśmiech od Magenty, tańczenie Time Warpa z Rockym, piąteczki od wszystkich aktorów, skandowanie "KU-BA" i napalanie sie na tyłek Magenty <3, "Dzięki" od Bryndala" i "Jesteście zajebiście" od Franka.
Och tak, jesteśmy!
I jeszcze wiele razy odwiedzimy wspólnie słodką, transseksualną Transylwanię!


To the late night, double feature, picture show...




Bo to takie wspaniałe - mieć przyjaciół z którymi możesz robić absolutnie wszystko i z którymi absolutnie nic nie jest głupie nie na miejscu. Przyjaciół, z którymi tworzy się swój własny świat, przyjaciół, którzy rozumieją zawsze i nic tego nie zmieni. 
Którzy są po prostu najtrwalszą i najpewniejszą rzeczą jaką mam i nic tego zmieni.
<33

czwartek, 15 września 2011

Schopping is cheaper than a psychiatrist.

W myśl prastarej, ale jakże prawdziwej zasady wybrałam się na jesienne zakupy na poprawienie nastroju. I podziałało! Parę nowych ciuszków i wizja weekendu, który zamierzam spędzić w Warszawie pozbierała mnie z podłogi z powrotem do kupy.
A w sklepach ciuchowy szał! Ja na ten sezon wybieram eleganckie rozwiązania - sukienki, koszule, marynarki, buty na obcasach. Prosto, minimalistycznie, ale szykownie - uczelniany styl. Ogromną inspiracją była dla mnie Małgorzata Kożuchowska, której każda stylizacja jest po prostu wspaniała!




Ostatnio bardzo mi się spodobała też uliczna stylizacja Victorii Beckham. Naprawdę, wielki szacun za to jak szybko wróciła do swojego dawnego "rozmiaru zero" po ciąży.



Oczywiście niegasnącą i wieczną inspiracją pozostaje dla mnie Kate Middleton. Chciałabym wyrobić sobie kiedyś taki piękny, elegancki styl jak ona. Po prostu - ideał w każdym calu.


Polecam tez zajrzeć na bloga Kasi Tusk (http://makelifeeasier.pl) - wiele stylizacji jest naprawdę inspirujących i wartych skopiowania :)

A to mój dzisiejszy strój. Nieskromnie powiem, żę jestem z niego bardzo zadowolona :D



bluzka - H&M

marynarka - Stradivarius

spodnie - Zara

pasek - szafa mamy

buty - deezee.pl

naszyjnik - prezent na 18


A wy, co wybieracie na ten sezon? Subtelną elegancję, fashion złocenia czy może jeszcze coś innego?


Żegnam was i wybywam na weekend do pięknej stolicy. Na koniec jeszcze filmik z jedną z moich ulubionych aktorek - Katarzyną Dąbrowską, z którą jutro spotkam się w teatrze. Gran Operita, o tak!




niedziela, 11 września 2011

Szach mat.

Czuję się taka roztrzaskana na tysiąc kawałków.
Chcę czegoś, co jest teraz tak bardzo nieosiągalne.
Czuję się pusta w środku, bez przeżyć, emocji, wspomnień. Bez perspektyw.
Nagle brak mi tego światełka w tunelu.

Czasami chciałabym wrócić do dawnych czasów.
Takich beztroskich, szczenięcych lat z uśmiechem na twarzy.
Wtedy wszystko było prostsze, a cieszenie się przychodziło z dziecinną łatwością.


Chciałabym też warsztatów teatralnych w Szamocinie.
Tych łapanych chwil wolności, pierwszych zachwytów teatralnych,
długich wieczornych rozmów z panią M., za którą tęsknię niesamowicie.


Chciałabym już mieszkać w innym mieście.
Zaczynać nowe życie w wymarzonym własnym mieszkaniu,
na wymarzonych studiach i mieć przed sobą tyle nowości, że głowa boli.


Chciałabym wyjechać nad ciepłe, lazurowe, zagraniczne morze.
Gdzie żar leje się po ulicach, arbuzy rozdają na każdym roku,
a drinki z palemką pija się w basenach.


Chciałabym cofnąć sie do czasów pierwszego Interkampu,
wycieczek do Wisły, balkonowych odwiedzin, zjeżdżania na jabłuszkach ze schodów,
tych pięknych, beztroskich chwil w otoczeniu tych niesamowitych ludzi.


Chciałabym Czochy. Tej dawnej, szczeniackiej Czochy z dawnych, szczeniackich lat.
Po prostu chciałabym się tak desperacko poczuć znowu dzieckiem, 
które jeszcze nic, zupełnie nic nie wie. I cieszy się, kiedy idzie na kąpielisko.


Chciałabym powtórki z klasowego wypadu do Warszawy,
wódki od rana, ucieczek z muzeum i fajek bez końca,
posiadówy na balkonie i obserwowania życia nocnego
i tego pięknego wyjścia do teatru.


A chyba najbardziej chciałabym samodzielności,
zaczynania wszystkiego od początku na mnie tylko znanych regułach.
Pisania scenariusza samemu sobie, bez reguł, w taki sposób, jaki mi odpowiada.
Marzę o tym, marzę marzę marzę...

W gruncie rzeczy chciałabym wiele, tylko nie tego co mam...

Put your put your wands up!

A co się będę, wakacje są.



GRYFFINDOR:
[ ]You’ve never done illegal drugs.
[x]You have a lot of friends
[x]You get along with everyone
[ ]You haven’t made fun of someone for at least two months
[ ]You love soccer
[ ]You love baseball
[x]You’re into writing and art
[ ]Favourite music genre is pop rock
[x]You believe in “innocent until proven guilty” theory
[ ]One of your favourite colours is red or gold
[ ]Good grades at school
[ ]One of the worst things you can do is lie
[x]You plan on going to college/university
Total: 5

HUFFLEPUFF
[x]You’re content with mostly everything in your life right now.
[x]You laugh a lot.
[x]You like to follow trends.
[x]Politics suck.
[ ]You love to swim
[ ]Water polo is awesome
[ ]Pink is one of your favorite colors
[ ]Black is morbid & depressing
[x]You’re an optimist.
[ ]You’re completely straight edged.
[x]You’re very emotional
[ ]Rap, R&B, & hip-hop is your favorite music genre
[ ]You don’t believe in going steady at a young age.
[x]You’ve made fun of at least one person this week.
Total: 7

RAVENCLAW:
[x]You’re depressed to a certain extent.
[x]You love to read.
[x]You appreciate theatre & arts.
[x]Sports suck.
[ ]You’re shy.
[x]Loyalty is the MOST important thing in a relationship.
[ ]Hate is completely unneeded.
[ ]Indie is your favourite genre of music.
[x]Every once in awhile you have little anger outbursts.
[x]Lying is sometimes okay
[x]Blue is one of your favorite colors.
[ ]Serious is better than funny.
Total: 8

SLYTHERIN:
[x]There’s at least one person you hate.
[ ]Basketball is a good sport.
[ ]Football is amazing.
[x]Black is a cool color.
[ ]You’ve lied about something serious.
[x]You’re a very deep person.
[ ]You have considered suicide.
[x]Very loyal.
[ ]You like metal.
[ ]They make school seem more important than it is.
[x]You’re scared to grow up.
[ ]You’ve done drugs in the past month
[ ]Anger is one of your primary feelings.
[x]You have trust issues.
[ ]Guilty until proven innocent.
TOTAL: 6


"Ooooh yeah, Ravencalw know what's up"
Chociaż i tak myślę, że bardziej pasuję do Hufflepuffu.

sobota, 10 września 2011

Always.

Są takie wydarzenia, których nie można opisać słowami. Są zbyt niesamowite, by jakiekolwiek słowa to oddały. Dlatego właśnie lepiej zostawić to tak jak jest dla nic nie wiedzących mugoli.

Właśnie te wydarzenia mają to do siebie, że nie można koło nich przejść obojętnie. Wbijają się w najmniejszy zakamarek pamięci powracając z każdą wolną chwilą tak samo intensywnie.

I są takie chwile, kiedy po prostu sie tęskni. Z niewiadomej przyczyny, nagle zaczyna być tak bardzo źle i tak bardzo samotnie. To jest właśnie jedna z takich chwil.
Kiedy wszystko leci z rąk i w zasadzie możnaby coś zrobić, ale zwyczajnie nie ma to żadnego sensu.



Sama bardzo dobrze wiem, że takie zachowanie do niczego nie prowadzi. Ale czasami to po prostu silniejsze ode mnie.
Nie zawsze jest się wystarczająco silnym, żeby być silnym.

sobota, 3 września 2011

Still looking to be safe.

Ludzie wszem i wobec obwieszczają jesień. Krzyczą o tym nagłówki gazet, spikerzy wieczornych wiadomości, autorzy audycji radiowych... Ze wszystkich sił próbują mnie przekonać, że lato bezpowrotnie minęło i trzeba będzie czekać do przyszłego.
A mały, niepokorny świat w mojej głowie nadal trwa. Nadal uparcie odtwarza wspomnienia, przywołuje znane twarze, miejsca, zapachy, obyczaje. I jest silnie przekonany, że lato wciąż trwa, że jeszcze tyle przede mną. I z całych sił nie chcę odganiać tego świata, który sprawia, że z dnia na dzień jestem szczęśliwa mimo wszystko.



Więc spaceruję nocą po mieście, letnia sukienka faluje na wietrze, trampki uderzają o płytki chodnika, uśmiech nie schodzi mi z twarzy, a każdym zaciągnięciem się nikotyną rozumiem coraz bardziej, że jestem niesamowitą szczęściarą.
Odkryłam to tak niedawno, tak niespodziewanie, paradoksalnie, w momencie, gdy nie mogłam przestać płakać. Odkryłam, że szczęśliwym zbiegiem okoliczności znalazłam się we właściwym miejscu i we właściwym czasie i dostałam od losu niepowtarzalny dar, który pozwala mi żyć tak pięknie i być tak niesamowicie szczęśliwą. Dar, który się często nie zdarza i o którym tak marzą inni. Dzięki Ci losie.