Łączna liczba wyświetleń

środa, 30 marca 2011

W8 there.

Oficjalnie ogłaszam wiosnę!
Dzisiaj rozdziewiczyłam letnie sukienki, balerinki noszę już od ponad tygodnia i mam nadzieję, że nie będę się już musiała ani razu obudzić, tak jak w sobotę, spojrzeć za okno i z przekleństwem na ustach stwierdzić, że muszę włożyć cieplejszy płaszcz, gdyż pada śnieg.
Dziś wieczór spacerując ulicą Głogowską poczułam przeszywające mnie ciepło, co stanowczo dowodzi, że wiosna zagościła u nas na dobre. A nawet, że lato się zbliża.
To niesamowicie pozytywne uczucie, tak być powinno. Uwielbiam uwielbiam uwielbiam ciepło.

Czuję się tak cudownie w tej zwiewnej sukience i balerinkach, że aż postanowiłam się z wami podzielić moim dzisiejszym lookiem :D


Uwielbiam opuszczać szkołę i robić w tym czasie zakupy. W ogóle uwielbiam modę. Przeglądanie gazet, stylizacji, wybieranie tego co mi odpowiada i co jest w moim stylu i powolne gromadzenie garderoby. I to uczucie, kiedy wkłada sie pierwszy raz nowe rzeczy. Chyba zakrawam na zakupoholiczkę :P

Ale jak powiedziała Milla Jovovich:
Kiedy kobieta czuje się pięka posiada wystarczającą siłę, aby zmieniać świat.


Osiem złotych modo-myśli: 
1. Czarny szal do doskonały dodatek do wszystkiego. Jeśli jeszcze takiego nie posiadacie, radzę szybko się w niego zaopatrzyć. Potrafi ze zwyczajnego stroju uczynić prawdziwe modowe cudo. A do tego jest bardzo wygodny i uniwersalny.
2. Tego lata będą podobno modne oranże i jaskrawe kolory. Nie przemawia do mnie ta moda. Dlatego zdecydowałam się na pastele. Trochę jest ich w sklepach. Bardzo mi sie podoba łączenie delikatnego różu czy odcienia kremowego z kontrastującym czarnym, granatowym. Do tego złote dodatki i mamy strój idealny.
3. Kwiatki zawsze wieczne. Jeśli jeszcze nie macie ich wystarczająco dużo w swoich szafach, marsz do sklepu! Ale ostrożnie, motyw kwiatowy bardzo łatwo przedobrzyć i zrobić z niego "ciuch z bazarku". Zanim sie więc na coś zdecydujecie przyjżyjcie się wszystkim propozycjom.
4. Polecam też zainwestwowanie w marynarkę. Potrafi nadać każdemu stroju elegancji. Poza tym jest niezwykle modna, a marki oferują szeroką gamę możliwości.
5. Coraz częściej przekonuje się, że mniej znaczy więcej. Bez przesadnej ilości kolorów, żadnych udziwnień w postaci cekinów, coraz mniej T-shirtów z nadrukiem. Delikatne falbanki i dwukolorowe stroje, ewentualnie bardziej udziwnione paski - to do mnie przemawia.
6. Bardzo ładnie można złamać elegancki, szykowny strój poprzez włożenie płaskich butów. Na codzień nie staramy się chyba wyglądać odświętnie i galowo, a przecież szkoda, żeby na pozór bardzo wytworne stroje marnowały sie czekając w szafie na specjalne okazje. Płaskie buty dodadzą temu strojowi codzienności i uczynią nasze stylizacje wyjątkowymi.
7. Jeansy i bluzka górą! Ale oprócz tego polecam zainwestowanie w leginso-spodnie i noszenie ich z średniej długości bluzkami. Dużo znajdziecie takich w sklepach. A przez ich oryginalne dekolty i śliczne kolory będziecie wyglądać olśniewająco.
8. Zwracajcie uwagę na dodatki! Ładny wisiorek, ciekawy szalik, szalona torebka - mogą dodać waszemu zwyczajnemu strojowi niezwykłości.

niedziela, 27 marca 2011

Międzynarodowy Dzień Teatru.

W tym wszystkim umknęło mi, że właśnie dziś mamy Międzynarodowy Dzień Teatru. Czegóż chcieć więcej?

Napisała o tym cudowna polska aktorka, jedna z moich ulubionych, Krystyna Janda. Napisała tak pięknie, że nie mogę się wprost oprzeć, żeby nie zacytować.

Teatr wydaje się dziś jednym z najczystszych, w sensie idei, najszczęśliwszych, najbezpieczniejszych miejsc na świecie. Miejscem, w którym ludzie, korzystając z cudownej umowy, na mocy której, jedni wchodzą na scenę a inni ich słuchają i oglądają, wciąż zastanawiają się nad największymi pojęciami ludzkości: nad miłością, moralnością, prawdą, przyjaźnią, człowieczeństwem. Co więcej, jest to wciąż gorąca, prawdziwa, istotna, a co najważniejsze, bezinteresowna rozmowa. Nic ani nikt nie ma wpływu na nią, prócz talentów i potrzeb ducha. Niewiele dziś takich miejsc. Pamiętajmy, że Teatr jest co prawda domem dla arystokratów ducha, serca i myśli, miejscem dla wyobraźni, szlachetności i sublimacji, ale nie pozwólmy, żeby był miejscem tylko dla elit. Starajmy się, żeby był potrzebą dla wielu, wielu ludzi.


Wszystkiego najlepszego!
Chodźcie do teatru, bawcie się w teatr, nie ma nic piękniejszego!



Z tej okazji małe przypomnienie: Ja, Madzia i nasze "Białe małżeństwo".

Tan-go.

A teraz kiedy śpisz idę w tango.


Jakie to cudowne uczucie,
kochać swoje życie :)

Teraz na dwa tygodnie przyjmuję status "visiting professor".
Witajcie błogie poranki z kawą i książką! <3


Artyści, kurwa, artyści.

piątek, 25 marca 2011

How to have a lovely day :)

Jako że cały weekend spędzę na kursie aktorskim, co swoją drogą bardzo mnie cieszy, postanowiłam zrobić sobie sobotę w piątek. I szczerze wam powiem, że leniwe piątki to jest to. Miałam sie uczyć, ale skończyło się na tym, że zaczytuje się felietonami popijając kawę. I jest mi z tym wspaniale.


Znalazłam ostatnio taką oto listę, więc postanowiłam zrobić jej własną, alternatywną wersję.

How to have a lovely day:
1. Wstań późno.
2. Pij kawę, dużo.
3. Załóż na siebie coś ładnego, co bardoz lubisz.
4. Przytulaj wszystkich.
5. Jedz nie przejmując się kaloriami.
6. Popatrz na przyrodę i poczuj wiosnę.
7. Noś wygodne i ładne buty.
8. Słuchaj dobrej muzyki.
9. Smile, smile, smile!
10. Obejrzyj dobry film albo serial.
11. Make some art!
12. Zrób coś, co da ci poczucie że zrobiłeś coś pożytecznego.
13. Read something really nice.
14. Mów po francusku (lub w innym ślicznym języku :))
15. Rozmawiaj z ludźmi, których kochasz.
16. Idź do kina.
17. Kup sobie coś ładnego.
18. Powspominaj coś wspaniałego.
19. Nie przejmuj się niczym.
20. Kochaj świat i życie!



Miłego dnia!

poniedziałek, 21 marca 2011

25 rzeczy, które powinniście o mnie wiedzieć.

Dzisiaj pierwszy dzień wiosny, a jak to wiosna czas na zmiany. Tak samo u mnie, postanowiłam wreszcie wyjaśnić sobie pewne rzeczy. Ostatnio najbardziej cenię sobie w ludziach autentyczność, spójność w tym jacy są, co robią, co mówią. A mam wrażenie, że ja sama w każdym ze światów jestem trochę inną osobą. Różnice między światami się zacierają - między światem magicznym, interkampowym, teatralnym i szkolnym. Nie są dla mnie juz takie ważne cechy każdego ze światów i ich odmienność, ale bardziej ludzie, których znajduje w każdym z nich. A oni chyba potrafią zaakceptować mnie taką jaką jestem w całości. Zresztą mam już tego dosyć. Dosyć podziałów, rozkładania w głowie co do czego i jak należy. To mnie strasznie męczy, a do tego mam wrażenie, że ciągle muszę coś udawać. Od teraz koniec z tym, w każdym ze światów będę taka sama. Ale to wymaga pewnego sprostowania i poukładania sobie w głowie. Dlatego publikuje tutaj listę 25 rzeczy, które powinniście o mnie wiedzieć.


1. Teatr. Jest dla mnie najważniejszą rzeczą na świecie. Moim celem, moim życiem, czymś bez czego nie wyobrażam sobie ani jednego dnia. Poświęciłam mu już bardzo dużo, a pewnie poświęcę i jeszcze więcej. Ale to mnie czyni szczęśliwą. Wiem do czego dążę i dlaczego. Cały czas coś gram, próbuje, śpiewam. Pragnę tego jak niczego innego i nie wyobrażam sobie, że kiedykolwiek mogłabym przestać się w to bawić i kiedykolwiek zająć się czymkolwiek innym na poważnie. Po prostu nie ma takiej opcji.
2. Uwielbiam moich przyjaciół. Kocham ich z każdą ich wadą i zaletą. Są dla mnie niesamowicie ważni, byłabym w stanie wiele dla nich poświęcić. Często jednak mam wrażenie, a raczej pewnego rodzaju obawę przed zwierzaniem się im. Sama nie wiem dlaczego. Wiele osób nazywam swoimi przyjaciółmi, ale tylko kilku ufam bezgranicznie. Co do reszty, mam nadzieję, że te ralacje jeszcze dotrą się na tyle, aby zdobyć swoje całkowite zaufanie. Przyjaciół mam z bardzo wielu środowisk. I szczerze powiem, nie jest dla mnie ważne kto jest z jakiego świata, wazne jest to co do niego czuję. Nie potrafię określić, który świat jest dla mnie wazniejszy, bo każdy dał mi wspaniałych ludzi i tu chyba właśnie chodzi o te cudowne jednostki, bez generalizowania.
3. Nigdy nie byłam zakochana. Kochałam bardzo wiele razy i kocham cały czas, ale nigdy nie byłam zakochana w czysto damsko-męskiej relacji. Największe uczucie, jakie mi towarzyszyło to skrajna fascynacja, co ciekawe zawsze do kobiety. Za to facetom jest mi o wiele łatwiej sie zwierzać.
4. Uwielbiam, kiedy ludzie czuję do mnie szacunek, kiedy doceniają to co robię, mój trud. Pożądam tego, chcę być kimś wyjątkowym, kto zapisze się w pamięci ludzi. Chcę przeżyć życie w sposób niezwykły i zasłużyć sobie na uznanie i szacunek innych.
5. Nie przepadam za imprezami w klubach. Ilekroć mam na jakąś iść, najchętniej zostałabym w domu. Co innego jeżeli chodzi o domówki w dobrym towarzystwie. Ale uwielbiam też leniwe sobotnie/piątkowe wieczory, kiedy jestem sama w domu i mogę poświęcić się w całości temu co robię, kiedy jestem sama.
6. Nienawidzę swojej zależności od rodziców. Jest to rzecz, która najbardziej mnie ogranicza, krępuje każdy mój ruch. Nieraz chciałam już wziąć torebkę i wyjść bez słowa. Potrzebuję niezależności, zaufania, powierzenia mi troche prywatności. Nie mogę znieść ciągłeś kontroli i decydowania za mnie o moim życiu. Dla mnie to nie do przyjęcia, niestety moi rodzice sądzą inaczej.
7. Nie cierpię udawania kogoś kim się nie jest, na siłę, żeby stać się "fajniejszym". Jest to jedna z najbardziej żałosnym rzeczy świata, co więcej wcale nie przynosi efektu, a tylko pogarsza sprawę. Druga rzecz jakiej nie znoszę u ludzi to narzekanie na swój los i użalanie sie nad sobą. To straszny wyraz słabości i poddawania się. A co ciekawe, najczęściej narzekają ci, którzy nie mają zbyt wiele problemów, a jedynie chcą na siebie zwrócić uwagę. Trzecia rzecz jakiej nie znoszę to wywyższanie się ponad innych, podejście: "Jestem najlepszy, słuchajcie mnie, bo tylko ja mam racje", przechwalanie się, podlizywanie i zgrywanie w tym wszystkim luzaka.
8. Chciałabym być chuda. I mieć długie, proste włosy. W ogóle chciałabym być piękna i seksowna. Ale brak mi chyba trochę silnej woli. Chciałabym też ładnie wychodzić na zdjęciach.
9. Lubię głupię filmy i seriale. Rozluźniają mnie one jak nic innego. Po ciężkim dniu wolę obejrzeć "Dziennik Bridget Jones" niż "Czarny czwartek". Czasem tego żałuję, ale po co zmuszać się do czegoś, co wcale nie sprawia mi przyjemności.
10. Boję się upływu czasu. Jest to rzecz, której lękam się najbardziej z niewiadomych przyczyn. Gdybym tylko mogła zatrzymałabym wskazówki, mimo że w przyszłości czeka tak wiele atrakcyjnych rzeczy.
11. Uwielbiam okazywać uczucia, przytulać się do ludzi, pokazywać im, jacy są dla mnie wazni. Spontaniczność w tych kwestiach jest dla mnie niesamowicie urocza i bardzo lubię czuć się kochana i okazywać ludziom, że ich kocham.
12. Boję się rozmów telefonicznych i tych na GG. Poprawia się to z upływem czasu, ale zawsze mam w sobie lęk przed zapadnięciem niezręcznej ciszy, gdzie brak będzie tematów do rozmów. Dlatego czasem tak rzadko się odzywam.
13. Piję, tylko czasem za dużo. Piję, bo lubię. Szczególnie w dobrym towarzystwie i luźnej atmosferze. Palę, bo lubię. Nie jakoś przesadnie, ale sprawia mi to przyjemność. Szczególnie późno wieczorem w połączeniu z alkoholem albo rano w połączeniu z kawą.
14. Desperacko pragnę niezależności. Własnego mieszkania, własnego życia poukładanego według mojego harmonogramu i tego co mi się podoba, a nie co się podoba innym. Pragnę stabilizacji w tym co sama sobie ukształtuje, a jednocześnie spontaniczności w spełnianiu marzeń i przeżycia życia w 100%.
15. Jestem optymistką, ale często zdarza mi się zawieszać i odpływać myślami w różne strony. Często też bierze mnie sentymentalizm, kiedy muszę coś napisac, porysować, przesłuchać piosenek, pobyć sama i powspominać. Nie jestem super przebojowa ani odważna, śmiała i w miarę pewna siebie to o wiele lepsze słowa.
16. Boję sie i nie lubię ranić ludzi, chociaż czasem mam na to nieodpartą ochotę, przygadać komuś i wyznać mu, jak bardzo żałośnie się zachowuje.
17. Mam niewyczerpaną potrzebę robienia zakupów. Moje ciuchy szybko mi się nudzą i ciągle wpadam na nowe pomysły ubiory. Ulegam modom, niestety, w związku z czym moje potrzeby rosną i rosną i są bardzo zmienne. Kiedy lubię swoje ciuchy, kiedy podoba mi sie jak wyglądam dodaje mi to bardzo dużo pewności siebie. Wydaje mi się, że choćbym nie wiem jak się starała, moja uroda nie jest stworzona do codziennej elegancji i szyku. A szkoda. 
18. Jestem strasznie ambitna i boję się porażek. Robię bardzo dużo rzeczy i dokładam wszelkich starań by osiągnąć swój cel. Nie cierpię, kiedy ktoś nie docenia tego co robię. Sukces i spełnienie, szczęście w tym co robie i stabilizacja, to jest to czego pragnę najbardziej. Przez to, że jestem tak bardzo zajęta bardzo mało śpię i często zasypiam w nieodpowiednich miejscach, np. w czasie filmu.
19. Uwielbiam sentymentalne piosenki, o wiele bardziej liczy się dla mnie tekst niż melodia. Jeżeli on do mnie przemawia, wyraża moje uczucia, to nieważne jaki to gatunek muzyki. Nie jestem typem człowieka, który oceniałby ludzi po tym czego słuchają i dobierał sobie znajomych na podstawie gustu muzycznego. Według mnie jest to trochę pomylenie pojęć.
20. Często boję się o coś zapytać, bo nie chcę dostać odpowiedzi, której sie obawiam. Chociaż jest to najgorszy scenariusz z możliwych, wolę żyć w niewiedzy niż usłyszeć to, czego się boję.
21. Nie czytam tak dużo jakbym chciała, nie przeczytałam miliona książek i zamiast lektur siągam po streszczenia. Być może troche za dużo czasu spędzam za to w Internecie, ale jest to niesamowicie wciągające.
22. Uwielbiam dobrą sztukę. Kiedy coś mnie dotknie, nie potrafię się z tego otrząsnąć jeszcze przez długi, długi czas, cała się trzęsę i roztrząsam w tę i wewtę to, czego byłam świadkiem.
23. Często zazdroszczę ludziom. Chociaż nie jest to raczej zazdrość negatywna, a bardziej przyznanie, że są szczęściarzami posiądając to, czego im "zazdroszcze".
24. Uwielbiam jeść, mam tyle ulubionych potraw, że nie mogę sie zdecydować, którą wybrać. Często też coś podgryzam między posiłkami, lubię mieć coś w ustach.
25. Często w wyobraźni kształtują sobie obrazy, które chciałabym aby doszły do skutku. Odtwarzam je potem wciąż i wciąż i dopełniam szczegółami, a potem, kiedy tak sie jednak nie stanie, jestem rozczarowana.

niedziela, 20 marca 2011

Całą? Oczy, uszy, usta, nos?

warszawa była jednym z lepszych weekendów ever. moja klasa jest zdecydowanie bardzo bardzo zajebista. najlepszy, najbardziej chillowy i najbardziej kozacki wyjazd klasowy!

bo zaraz wam wykurwie!
osiem osób w kiblu w pkp
nieogarnianie w zachęcie
wódka w pociągu od 11
fajeczka o 3 nad ranem
"tu można palić"
antysemickie dowcipy
destination de: komora gazowa
bo nie wytrzymie!

To wszystko przejdzie do historii <3



(A)polonia to najwspanialsza sztuka na jakiej byłam. Sama nie wiem co się ze mna nie dzieje. Nadal nie potrafię otrząsnąć się z tych emocji, cała się trzęsę. Po raz pierwszy w życiu płakałam się, śmiałam i siedziałam bez ruchu z przerażenia na zmianę. Największy geniusz aktorów - porafili we mnie wywołać takie emocje.
Wielki szacunek dla Magdy Cieleckiej, ale wiedziałam, że ona będzie niesamowita. I nie zawiodła mnie w żadnym stopniu. Gdybym tylko mogła podbiegłabym do niej i padłabym przed nią na kolana. 
Największe zaskoczenie - Maja Ostaszewska. Nadal wibrują w mojej głowie jej słowa. Jak można tak wspaniale, idealnie, interesująco, prefekcyjnie powiedzieć monolog na sześć stron?! I to taki z gatunku trudnych tekstów! W ten sposób M.O stała się moją życiową inspiracją numer dwa.
Inni oczywiście byli nie mniej wspaniali. Warlikowski to geniusz, ale chyba to nic odkrywczego.

Niesamowite, przez 4 godziny mogłam oglądać na scenie najlepszych polskich aktorów, WIELKICH aktorów, którzy byli na wyciągnięcie ręki.

I ostatnia scena, kiedy aktorzy wyszli z roli by stać się z powrotem sobą i zaczęli pląsać w rytm muzyki. Nie mogłam przestać płakać. Dokładnie tego chcę. Jeszcze nigdy nie czułam tego tak mocno i żarlwie, jeszcze nigdy nie pragnęłam tak dojmująco. Nie tylko szkoły, ale też tego co będzie potem. Ról w teatrach, grania co wieczór na scenie, tej specyficznej więzi która wytwarza się między aktorami i czyni ich bliższymi niż rodzina. Stawania się co wieczór kimś innym, przełamywania barier, udowadniania że można i tego najpiękniejszego na świecie uczucia, kiedy po udanym spektaklu staje sie przed widownią, łapie się za ręce innych aktorów i można się szczerze uśmiechnąć po dobrze wykonanej pracy. Tak bardzo bardzo proszę. Niczego w życiu tak bardzo nie pragnęłam i niczego bardziej pragnąć nie będę. Bo nie da się bardziej.

czwartek, 17 marca 2011

wawawa

heloł łorsoł!


najlepsze miasto świata (no, obok saumur).

nie byłam tam już od listopada, karygodne.
jutro sie poprawię, obiecuje :D


doooobra biba, wielkie chlanie!
<3
weekend meżka.

poniedziałek, 14 marca 2011

must be strong and carry on

po kątach smuteczki smutki
kurze i pyłki wspomnień
miejsce przy stole już puste
i tylko cień mój koło mnie



jestem taka zmęczona
robię milion rzeczy jednocześnie
a i tak sie nie wyrabiam

czy warto...?


Złoty, dziękuję Ci przyjacielu <3

Morał dnia:
"Budujemy żydowską flotę!"


w ten weekend Warszawa - Warlikowski
następne dwa weekendy Studio <3
kolejny weekend Łódź - konsultacje
potem Wilanów - olimpiada
a potem chyba przyjdzie czas na melanż ostateczny - maturę

sobota, 12 marca 2011

Jesteśmy tacy indie.

Rodzina teatru jest wartością nadzwyczajną i bezwzględną. Tu są wartości bezdyskusyjne. Dzisiejszy świat wyciąga aktora z teatru, mami go, wabi, czaruje możliwościami. Ale nie zabije idei zespołowości, na której zasadza się praca aktora.


Weekendy w Studiu to naprawdę najlepsza rzecz jaka mogła mi się przytrafić. I zdecydowanie najcudowniejsze dni w miesiąciu.

Mała część mojej teatralnej rodziny.


Wybieranie morału dnia jest bardzo fascynującym zajęciem. Chyba zacznę się do tego stosować.
Morał na dziś: "No i zaczynam popierdalać".

środa, 9 marca 2011

wtorek, 8 marca 2011

Jedna historia wiodąca

Dzisiaj Dzień Kobiet i wszędzie go pełno, co jest swoją drogą bardzo miłe, więc ja też postanowiłam w jakiś sposób go uczcić. A konkretniej listą inspirujących mnie kobiet, a raczej kobiet-celebrytek, gdyż za dużo by ich było w moim prywatnym życiu. Z całkiem pokaźnej grupy takich osób jak: Urszula Grabowska, Krystyna Janda, Kinga Preis, Nicole Kidman, Natalie Portman i wielu, wielu innych wybrałam jedną najbardziej wyjątkową kobietę mojego życia. Opisywanie każdej po kolei nie miałoby by sensu, gdyż cenię w nich mniej więcej to samo, a Pani poniżej jest dla mnie zdecydowanym numerem jeden.

Jest nią Magdalena Cielecka.
To dziwne, jak bardzo szybko mojego uczucia do niej przekręciły się o 180 stopni i z nienawiści przeszły w skrajne uwielbienie.
Za urodę i wdzięk, niesamowity seksapil i subtelną elegancję ukazywaną w każdym ruchu, geście i zachowaniu.
Za konsekwencje w dążeniu do celu i upór w byciu niezaprzeczalnie sobą.
Za niesamowity talent, którym promieniuje na kilometry.
Za wszystkie piękne wcielenia, tak bardzo różnorodne i znakomite, a wszystkie zagrane zupełnie inaczej, ale tak bardzo prawdziwie, że aż coś w człowieku się łamie.
Za to jak gra, jak jednym spojrzeniem potrafi wyrazić dokładnie to, nad czym ktoś inny ślęczałby godzinami.
Za spójność - w tym kim jest, jak żyje, co robi i co mówi.
Za skromność, mimo tego, że osiągnęła tak wiele i stoi na czele artystów polskich nadal jest po prostu przesympatyczną, nieco zagubioną kobietą z ambicjami i celami w życiu.
A najbardziej za to, że jest żywym przykładem tego, jakie życie chciałabym mieć w przyszłości.


Już 18 marca (A)polonia!

poniedziałek, 7 marca 2011

Mam podobnie jak nikt

ludzie gdy się skaleczą
zakładają plaster i idą dalej
ja nie robię nic po prostu
dalej krwawię

piszę smutne wiersze piję
mleko wyglądam wciąż tak bardzo
niepoważnie

chodź
umówmy się na ratowanie czyjegoś życia
najlepiej mojego

a we wtorek będą spadać leonidy
to nic że deszcz zobaczę je
tylko jeśli ty
popatrzysz razem ze mną


czwartek, 3 marca 2011

***

Z rusałek, z elfów,
z dobrych wróżek.
Z miejsc, gdzie spełniają się marzenia.
Z zaczarowanych lunaparków,
z wielkich podróży aż do plejad. 
Z nocy pachnących tajemnicą,
z szaleństw, co zakwitną wiosną,
z jesiennych tęsknot, 
z głupich wzruszeń,
nie pozwól mi, Boże, dorosnąć.