Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 27 lutego 2012

I believe in...

Wierzę w piękno.
Wierzę w uczucia od pierwszego wejrzenia, w ciężką pracę prowadzącą do sukcesu, wierzę w pozytywne nastawienie do świata, wierzę w nierozerwalną, magiczną moc przyjaźni, wierzę w życzliwość międzyludzką, wierzę w sztukę łączącą pokolenia, wierzę w szczęście jakie dają spełnienie i satysfakcja, wierzę we wspólnie spędzane, długie noce, wierzę w sens i cel wędrówki, wierzę w marzenia i wyobrażenia, wierzę w cuda.
Wierzę, że jeżeli czegoś pragniesz tak mocno, że wydaje ci się, że absolutnie nikt na świecie nie pragnie bardziej, w końcu się uda.

A dziś? Dziś nawet wierzę w świat.
I nawet, trochę, wierzę w siebie.





P.S - Wiecie, że dzisiaj mija dokładnie rok od mojej pierwszej notaki tutaj? Jejku, ile się zmieniło! Niesamowite. Niby prawie tak samo, a jednak, zupełnie inaczej.

poniedziałek, 20 lutego 2012

tytuł dla kogoś niezwykłego


Dzisiaj kończy 40 lat.

Kobieta, w której się zakochałam. Pokochałam jej głos, jej naturalność, to w jaki sposób pracuje, tworzy postać, wchodzi w rolę. Pokochałam jej klasę, elegancję, sposób bycia, urodę, jej codzienność, jej prawdziwość i naturalność wyrażania siebie na wszystkich płaszczyznach. 
Kobieta, której każda rola jest niesamowitą, osobną przygodą.
Kobieta, która pozostaje dla mnie nieskrywanym ideałem twórczym, inspiracją i fascynacją.
Kobieta, która jest dokładnie tym, kim ja chciałabym kiedyś być. 

Wszystkiego najlepszego.
Bądź i twórz jak najdłużej.
I bądź szczęśliwa, jakkolwiek by to się nie miało stać.

I małe życzenie dla samej siebie z tej okazji - żebyśmy kiedyś spotkały się na jednej scenie. Nawet nie wiesz, jak bardzo chciałabym tego spotkania.

Tymczasem poświętuję i włączę "Zakochanych".

środa, 15 lutego 2012

Damn.



Tryb życia, w którym mam więcej niż chwilę wolnego czasu mnie zabije. 

Czy ktoś mi kiedyś wbije do mojej głupiego mózgu, że powinnam wreszcie przestać analizować każdą sekundę swojego życia?
Oh, fuck it.

czwartek, 9 lutego 2012

Czuliście kiedyś powołanie?

Nieważne, wszystko nieważne.
Parafrazując Vlastę Chramostovą:

Ja też, kiedy wreszcie (...) pojawiłam się w teatrze, byłam taka szczęśliwa, że znów jestem wśród aktorów. Nie pamiętałam upokorzeń. (...) Byłam zachwycona, że jestem tam, gdzie moje miejsce.


Dopóki jest te pare miejsc, pare osób, pare spraw  - wiem, że będzie dobrze. Dopóki udaje mi się dostrzec sens, cel i światełko w tunelu - to wszystko musi się udać. 

Znalazłam swoje miejsce. Niezaprzeczalnie.

czwartek, 2 lutego 2012

z tego wszystkiego nie mogłam zasnąć...


Jakież to wszystko cudownie popierdolone.

Wczoraj do 5 rano nie mogłam zasnąć. W głowie przelatywały mi wizje samodzielnego życia we własnym mieszkaniu, tak piękne i absorbujące, że nie mogłam i nie chciałam ich przerywać. W wyobraźni ustawiałam już meble, rozwieszałam rzeczy w szafie, paliłam papierosa na balkonie i biegłam ulicą na uczelnię. To wszystko mieszało się z różnymi stanami emocjonalnymi poszczególnych tekstów, które mój umysł uparł się powtarzać dokładnie w tym momencie.

Noce są dobrą okazją do przemyśleń. Długie, ciemne, samotne godziny, w których odkrywa się jedyny, właściwy sens. Dużo miałam ostatnio takich okazji. Niewiele bym zmieniła. Na końcu drogi czeka chyba ten cel.

Tymczasem, tiruriru - koniec sesji! Wreszcie przestanę marnotrawić czas na te wszystkie bzdury, pochowałam już wszystie książki, notatki, zeszyt i poczułam jedno - wolność.
Wreszcie jest czas na to, na co go brakło w ostatnim czasie, a co przecież jedyne i najważniejsze.
Nagroda też już czeka - najpiękniejszy, wymarzony weekend w Warszawie z Warlikowskim w tle.

Plan na najbliższy czas wydaje się wręcz oczywisty.
Jakież to wszystko cudownie popierdolone.