Łączna liczba wyświetleń

wtorek, 26 lipca 2011

Łałałiła!

Wypełnia mnie całą przedziwna energia, która nie wypełniała mnie już od dawna. Przez ten cały rok wiele razy czułam się niesamowicie szczęśliwa, ale to nic w porównaniu z tym co czuję teraz.
Biegam po całym domu w podskokach podśpiewując pod nosem: "I'm coming home".
Ostatni tydzień był zupełnie inny niż sie spodziewałam. Ale był tak cudownie potterowy, znowu zanurzyłam się w tym świecie po uszy i znowu znam odpowiedzi na 1391831937 pytań dotyczących treści naszej ukochanej sagi.
Ale co najważniejsze, poczułam znowu co to znaczy PRAWDZIWA PRZYJAŹŃ. Przez ten cholernie zabiegany rok, prawie zapomniałam jakie to wspaniałe uczucie. Nieporównywalne z niczym innym, najlepsze na świecie.

Nie mogę się doczekać poniedziałku. Dwa tygodnie w najbardziej niezwykłym świecie z najwspanialszymi ludźmi. Czego chcieć więcej? :)
Zastanawiam się tylko, czemu wcześniej tego nie zauważałam. Dobrze, że obudziłam sie w porę.


Znowu podkradłąm Kini, ale to opisuje wczorajszy wieczór tak dobrze, jak nic innego <3

poniedziałek, 18 lipca 2011

Let's have some vacation.

Wakacje to czas zapominania. O wszystkim, o wszystkich, o zwyczajnych dniach, o codzienności, o Poznaniu, o pracy, o studiach, o wszystkim co tu było złe i dobre.
Tylko zapominając zupełnie o wszystkim można zebrać nową energię do poznawania od początku i wchodzeniu we wszystko na 100% od nowa.
Uciekam zapominać. Z małymi przerwami nie będzie mnie do połowy września!

Bawcie się dobrze dziubki, ale wiedzcie że ja bawię się jeszcze lepiej :D !

piątek, 15 lipca 2011

Hogwarts will always be there to welcome you home.



10 lat temu po raz pierwszy chwyciłam do ręki książkę o małym czarodzieju. I przez myśl mi nie przeszło, że ta książka stanie się dla mnie tak bardzo ważna.
Zresztą, "Harry Potter" był, jest i zawsze będzie czymś o wiele ważniejszym niż tylko książką. Patrząc na te wszystkie kolorowe zdjęcia szczęśliwych chwil zdaję sobie sprawę, że jestem niesamowitą szczęściarą.
Harry mnie ukształtował, wychowałam się w duchu magii, która zakorzeniła się we mnie niesamowicie mocno i na zawsze. Dzięki Harry'emu poznałam inny świat, świat prawdziwych wartości i prawdy, świat, który był dla mnie niesamowitą podporą w najtrudniejszych momentach i z pewnością nadal tak będzie. Ta magiczna więź, która złączyła nas, tak jak w Hogwarcie złączyła Harrego, Rona i Hermionę, jest chyba najtrwalszą rzeczą w moim życiu. To więź, która sprawia, że poświęciłabym życie za moich przyjaciół, którzy są dla mnie największym skarbem. Harry nauczył mnie, pokazał jak żyć. Gdyby nie on, nie potrafię sobie wyobrazić w jaki sposób wyglądałoby teraz moje życie, ale z pewnością nie byłoby tak piękne i wspaniałe.
Harry dał mi siłę, odwagę, wytrwałość i pasję, zaangażowanie, wierność i lojalność. Ale przede wszystkim, dał mi przyjaźń, niesamowitą, głęboką przyjaźń, której nic nie jest w stanie pokonać. Dał mi rodzinę i dom w prawdziwym tych słów znaczeniu.
I nie zrozumie tego nikt, kto nie spędził godzin na wertowaniu kartek i dopatrywaniu się szczegółów, na przypominaniu sobie na jakiej ulicy kupiono dziennik Riddle'a albo jakiego patronusa miał Kingsley, na doszukiwaniu sie prawdy, zastanawianiu się co i dlaczego. Nie zrozumie tego nikt, kto nigdy nie wczuł się tak mocno i nie wszedł całkowicie w świat magii, kto nigdy nie poczuł, że ten świat, Hogwart ISTNIEJE.

Dlatego tak wyraźnie czuję, że spośród wszystkich osób, które wypowiadają dzisiaj słowa: "Thank you, J.K. Rowling", my znamy chyba najdoskonalej sens tych słów.
Dlatego, dziękuję, za wszystko. Za najpiękniejsze wspomnienia, najwspanialsze dzieciństwo, za wszystkie łzy uronione nad książką czy to w czasie pożegnań, za każdy uśmiech, który dzięki Tobie pojawiał się na mojej twarzy i za przyszłość, bo wiem, że dzięki Tobie będzie jaka będzie.
J.K. Rowling, dzięki Tobie mam wszystko co najcenniejsze. Dziękuję.

I chociaż nie wiem w którym kierunku poniesie mnie przyszłość, gdzie sie znajdę i co będę robić, jedno wiem na pewno. Magia, która mnie wychowała, zawsze będzie we mnie trwać.

Bo przecież...


Najpiękniejsze słowa na zakończenie 10-letniej przygody, która jest tylko początkiem magicznej ery.

środa, 13 lipca 2011

Power is back!

Czas sobie płynie, płynie, a ja sobie śpiewam, śpiewam. Minął tydzień od ostatniego egzaminu, kiedy przyrzekałam sobie, że na miesiąc szlaban z teatrem. I tu proszę, wytrzymałam tydzień. Już mam sił i energii na kolejny rok walki i przygotowań i już bym chciała zaczynać! Więc sobie śpiewam, śpiewam i gadam, gadam i dochodzę do wniosku, że to najlepsza forma spędzania czasu.
Nawet się nie obróciłam, a minęły dwie godziny. Gdzie ten czas ucieka w tych piosenkach? :P


środa, 6 lipca 2011

The journey begins... one more time.

Jakie to cudowne, znów móc się zanurzyć bez umiaru w świecie chłopca o kruczoczarnych włosach i z blizną na twarzy. Uwielbiam te letnie wieczory, kiedy z wypiekami na twarzy po raz enty sięgam po te książki i odkrywam w nich coraz to nowe fakty. I kiedy z każdym kolejnym słowem, przenoszę się do innego świata i nagle wszystko inne przestaje istnieć, a magia staje się niepodważalną i najważniejszą wartością. Te wieczory właśnie stały sie faktem i sama nie rozumiem, jak mogłam z nimi zwlekać aż tak długo.
Perspektywa 1 sierpnia wydaje się jeszcze piękniejsza i czekam na ten dzień z niecierpliwością! Ale przedtem jeszcze tyle do zrobienia, że sama nie wiem, czy się z tym zdążę ogarnąć.


niedziela, 3 lipca 2011

Away

Marzę, żeby wyrwać się stąd. Wyjechać, uciec bez względu na wszystkich i wszystko. Zapomnieć. Zacząć coś od nowa, zupełnie samodzielnie, zupełnie od zera.

A poza tym marzę już o sierpniowych wieczorach, leżeniu na trawie, oddychaniu wieczornym powietrzem, obserwowaniu gwiazd i byciu tak zupełnie szczerym w trzymaniu za rękę tej najukochańszej osoby.