Jakie to cudowne, znów móc się zanurzyć bez umiaru w świecie chłopca o kruczoczarnych włosach i z blizną na twarzy. Uwielbiam te letnie wieczory, kiedy z wypiekami na twarzy po raz enty sięgam po te książki i odkrywam w nich coraz to nowe fakty. I kiedy z każdym kolejnym słowem, przenoszę się do innego świata i nagle wszystko inne przestaje istnieć, a magia staje się niepodważalną i najważniejszą wartością. Te wieczory właśnie stały sie faktem i sama nie rozumiem, jak mogłam z nimi zwlekać aż tak długo.
Perspektywa 1 sierpnia wydaje się jeszcze piękniejsza i czekam na ten dzień z niecierpliwością! Ale przedtem jeszcze tyle do zrobienia, że sama nie wiem, czy się z tym zdążę ogarnąć.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz