Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 29 stycznia 2012

herbata czarna myśli rozjaśnia



      nikomu nie jest dobrze o czwartej nad ranem
      jeśli mrówkom jest dobrze o czwartej na ranem - 
      pogratulujmy mrówkom
      i niech już przyjdzie piąta, 
      o ile mamy dalej żyć.







poniedziałek, 23 stycznia 2012

*

Księżniczka mojego życia patrzy na mnie mądrymi, rozumiejącymi oczami. Oczy księżniczki przeszywają mnie na wylot, otwierają na oścież drzwi umysłu, rozbierają po kolei z najdalej ukrytych tajemnic okrywając je tylko woalką nieśmiałości. Oczy księżniczki - magicznie magnetyzujące - zdają się rozumieć i akceptować wszystko, pod jednym tylko warunkiem - dasz z siebie wszystko. Oczy, w których powaga miesza się z iskierką radości, dojrzałość z niepohamowanym szaleństwem, mądrość i profesjonalizm z niesamowitą dziecięcą satysfakcją, wiarą, nadzieją i zaufaniem.
Księżniczka wypowiada słowa. Dużo słów, a każde znaczy bardzo wiele. Każde waży, przygniatając barki ciężarem momentami trudnym do uniesienia.
Słowa zamieniają się w myśli, zadania, życzenia. A jedyne czego chcę - nie zawieść jej, sprawić, żeby w oczach pojawiło się szczęście, zadowolenie, duma. Zrobić coś, żeby oczy były zaskoczone, żeby chcę stało się faktem. Żeby kiedyś oczy księżniczki mówiły właśnie o mnie.

poniedziałek, 16 stycznia 2012

Refleksyjny post bez tytułu

Przez 45 lat nie przepracowałem ani jednego dnia, bo aktorstwo zawsze było, jest i będzie moją pasją. Morgan Freeman <3

Tymczasem wszystkie tęsknoty, marzenia i świat snów muszą jeszcze pozostać przez chwile zakopane pod granicą świadomości. Sesja jest nieubłagana. Ale nagroda niebagatelna, jest o co walczyć. Dla samej siebie.




Miewam piękne, acz dziwne sny. Mimo wszystko, więcej takich proszę.

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Rien qu'etre amoureux

Tytuł postu tak idealnie opisuje moje uczucia i wspomnienia związane z tym małym miasteczkiem.


Czasami dopada mnie dziwna, niewyjaśniona tęsknota za tym miejscem. 
Za przechadzaniem się zabytkowymi uliczkami, za francuskim wszędzie dookoła, za codziennymi obiadami w Subwayu, za wylegiwaniem się na trawie na brzegu rzeki, za długimi spacerami w pierwszych promieniach słońca i coweekendowymi nocnymi wypadami do Liverpoola.
Sama tego nie rozumiem, ale chyba najbardziej brak mi czasem atmosfery tego miejsca.
Tego wszechogarniającego spokoju, stabilizacji, prostoty i powolnego tempa życia codziennego.
Czasem po prostu bardzo chętnie wróciłabym tam na parę dni, zaczerpnęłabym tego powietrza, zjadła croissanta i poleniwiła się oglądając filmy kilka godzin bez przerwy.

Wróciłabym tam, ale tylko na chwilę.
Po chwilce zaczęłabym przecież umierać z tęsknoty.

niedziela, 8 stycznia 2012

Wolny wybór.

Sama nie jestem czasem świadoma, w którym momencie dokonuje wyboru, który wpływa potem na całe moje życie. Wyboru, który w danym momencie wydaje mi się najlepszym z możliwych. Tak wielu wyborów dokonujemy w swoim życiu, wyborów nieodwracalnych, których już nigdy nie będziemy w stanie zmienić. Czasem nawet zupełnie nieświadomie nadajemy swojemu życiu dany tor, czasem nawet nie zastanawiając się, że coś wielkiego zawsze zaczyna się od błahostki.
Dzisiaj uświadomiłam sobie jak wielu wyborów ostatnio dokonałam. Jak wielu wyborów, które wydawały mi się tylko krótkimi historiami, ale tak naprawdę są czymś znacznie więcej.
Przeraziło mnie to.

Ale po chwili, pomyślałam sobie, że te wybory są chyba tymi najlepszymi.
Cieszę się, że wybrałam tak, a nie inaczej. Bo jakoś tak podskórnie czuję, że to dobry wybór. Ten mały głosik podświadomości szepcze mi to ostatnio wyjątkowo mocno. Oby nie przestał.


środa, 4 stycznia 2012

Mrrrr.

Pomiędzy tymi wszystkimi nagłymi zakrętami, stromymi zboczami i wysokimi górami, wszystko jakoś tak pokrętnie i nie wiadomo jak układa się całkiem dobrze.
Nie muszę tego rozumieć, będę się tym po prostu rozkoszować.