Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 28 kwietnia 2013

My place to live

O matko, jak mi tu dobrze.
Dobrze jest latać po świecie, krążyć bez zatrzymania i bez ustanku.
Ale dobrze też czasem zatrzymać się na chwilę. Wziąć głęboki wdech poznańskiego powietrza, pobywać w dobrze znanych miejscach, wyspać się porządnie. Bezpieczeństwo...
A potem znów można pędzić, biegać, latać.
Ale jeszcze nie teraz, teraz jeszcze chwila dla Poznania!

piątek, 5 kwietnia 2013

W Tobie moje niepokoje.

Z puzzli, domów, samochodów i wind
Mieszkańców, mętów, przekrętów
Psów, sklepów, dyskotek i kin
Szpitali, cmentarzy i gliniarzy
Bazarów, browarów i kiosków
Hipermarketów, gadżetów
Pseudofacetów i superkobitek
Moje miasto przestrzeni rozbitek.



Tak sobie myślę i nucę oglądając mój Poznań zza szyby pociągu do Warszawy Centralnej. I czując jak powoli dopada mnie nostalgia. Bo w sumie bardzo chętnie zaszyłabym się na Jeżycach, poszła na premierę do Nowego, wypiła kawę w Zapadni albo sok w JuiceDrinkers, a wieczór spędziła w Za kulisami upijając się kolejnym piwem smakowym. Taka jakaś błogość...
No ale cóż. Zamiast tego TR Warszawa i piwo na Placu Zbawiciela. Też nienajgorzej :)

poniedziałek, 1 kwietnia 2013

Chwila z mojego życia

Bo to co naprawdę piękne rzadko jest spektakularne...
Leżę w ciepłym basenie. Temperatura wody przyjemnie kontrastuje z minusową temeperaturą powietrza. Leżę zanurzona po szyję, tylko głowa wystaje mi z wody. Obok mnie leży przyjaciółka. Rozmawiamy. O niczym poważnym, pewnie o teatrze albo o zmiennym kolorze wody, który porównujemy do śliwek w kompocie. Patrzymy na monumentalne, zaśnieżone góry przed nami. Jesteśmy z dala od całego naszego świata, z dala od wszystkich spraw, które nas na codzień otaczają. Leżymy dłuższy czas w tej wodzie, może nawet milczymy. Nie myślimy o niczym konkretnym. Po prostu, patrzymy przed siebie.
Nic wielkiego, nic spektakularnego, ot, taki moment.

A dzisiaj pomyślałam sobie, że to chyba była najpiękniejsza chwila jaką przeżyłam w ostatnim czasie.