Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 9 stycznia 2012

Rien qu'etre amoureux

Tytuł postu tak idealnie opisuje moje uczucia i wspomnienia związane z tym małym miasteczkiem.


Czasami dopada mnie dziwna, niewyjaśniona tęsknota za tym miejscem. 
Za przechadzaniem się zabytkowymi uliczkami, za francuskim wszędzie dookoła, za codziennymi obiadami w Subwayu, za wylegiwaniem się na trawie na brzegu rzeki, za długimi spacerami w pierwszych promieniach słońca i coweekendowymi nocnymi wypadami do Liverpoola.
Sama tego nie rozumiem, ale chyba najbardziej brak mi czasem atmosfery tego miejsca.
Tego wszechogarniającego spokoju, stabilizacji, prostoty i powolnego tempa życia codziennego.
Czasem po prostu bardzo chętnie wróciłabym tam na parę dni, zaczerpnęłabym tego powietrza, zjadła croissanta i poleniwiła się oglądając filmy kilka godzin bez przerwy.

Wróciłabym tam, ale tylko na chwilę.
Po chwilce zaczęłabym przecież umierać z tęsknoty.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz