Stoję w korytarzu zatłoczonego pociągu, nie starczyło miejsc siedziących. Wystawiam głowę przez okno, wiatr przyjemnie mnie ochładza. Przyszło lato. Mam na sobie krótkie spodenki i zwiewną koszulę. Obok mnie stoi przyjaciel. Śmiejemy się praktycznie cały czas, z małymi przerwami na chwilę zadumy i zapatrzenia w pędzący krajobraz przed nami. Wracamy właśnie z Gór Stołowych, gdzie spędziliśmy ostatnie trzy intenstywne dni. Czujemy się jak rasowi turyści - z plecakami, śpiworami. Zmęczeni do krańców możliwości, ale chyba równie mocno szczęśliwi. Właśnie dostaliśmy wspaniałą pracę na wakacje i obydwoje uśmiechamy się do swoich myśli, jak to będzie. Wyobrażamy sobie te wszystkie chwile i jednocześnie czujemy ciężar odpowiedzialności, która na nas spoczywa. A potem patrzymy na siebie i wybuchamy histerycznym śmiechem. W uchu mam słuchawkę, z której non stop wydobywa się głos wokalisty Enej tłumaczący mi: "Tak smakuje życie, chwilę być na szczycie, chwilą warto żyć!". Podryguje delikatnie w rytm muzyki, w tym właśnie momencie czując, że to jest ta chwila na szczycie. Tak po prostu, stojąc w zatłoczonym pociągu relacji Wrocław Główny-Pozań Główny.
Bo to co naprawdę piękne rzadko jest spektakularne...
Bo to co naprawdę piękne rzadko jest spektakularne...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz