Łączna liczba wyświetleń

niedziela, 5 czerwca 2011

Uwikłanie

Mieliście kiedyś coś takiego, że siedzieliście w sali kinowej, z rękami splecionymi wokół kolan, wpatrzeni w ekran i było wam tak dobrze, że jedyne czego chcieliście, to żeby film trwał i trwał w nieskończoność?

Ja miałam tak własnie dzisiaj. Patrząc na te wszystkie piękne twarze wspaniałych aktorów, rozpływając się w myśli, że może kiedyś będę stała w tym samym miejscu, chłonąc wzrokiem obrazy pięknego Krakowa i bojąc się jak cholera o bohaterów (argumenty, że to tylko film nigdy nie działają) moim jedynym pragnieniem było, aby mnożyły się wątki i aby film nigdy się nie kończył.
To wspaniałe, ale niestety bardzo rzadkie uczucie. Oglądając film drugi raz nie jestem w stanie do niego wrócić. I rzadko kiedy zdarza się tak wspaniały film, że mogłoby się przeniknąć do jego świata bez cienia zawahania.


Uwikłanie. I niech mi teraz ktoś powie, że polskie kino jest słabe.

2 komentarze:

  1. polecam erratum, dwójka aktorów komediowych dowodzi, że są zajebiści, i że nikogo więcej nie potrzeba, szalenie oszczędny, a jednak mocne, poruszające kino, dodatkowym walorem jest fakt, że nakręcono go w tylko kilkanaście dni

    (oczywiście uwikłanie obejrzę)

    OdpowiedzUsuń
  2. Widziałam! Plejada zajebistych aktorów-epizodów. Dobry, dobry. Polskie kino daje ambitniejszy pokarm komercji <3

    OdpowiedzUsuń