Łączna liczba wyświetleń

czwartek, 10 stycznia 2013

W głębi jest neon i mój Panteon...

Wklejam piosenkę zamiast słów, o Miłości mojego życia, o rozterkach czy jechać czy nie, o dziwnym poczuciu zdrady, o niezdecydowaniu, o braku energii, o kompletnym mętliku w głowie i znów o Miłości mojego życia.
Ciężki czas, sama nie wiem dlaczego.
Ale teraz w ogóle NIC nie wiem. NIC.

 Otwieram oczy,
A rano w zimie
To rzecz niełatwa.

Dźwigam się z nocy,

Stąpam po linie,
Byle do światła.

Podnoszę rękę,

Odgarniam chmury
Jak przywidzenia.

Wkładam sukienkę,

Przenoszę góry,
Bieg zdarzeń zmieniam.

Zmieniam bieg zdarzeń,

Kiedy śnieg strącam z gałęzi świerku,
Gdy konfitury wieczorem smażę,
Kocham bez lęku.

Wiele się zdarzy,

Bo będą świty do obudzenia,
Bo ciągle czytać chcę w twojej twarzy,
- pełna zdziwienia.

Otwieram okno

I nagle Ziemia
Rusza do słońca.

Więc się przedzieram

Z nią przez gąszcz cienia.
Deszcz, śnieg roztrącam.

Zrzucam pancerze

Dziwnego kroju
- świt już nie rani.

Teraz w to wierzę,

Bo w mym pokoju
Pachnie jabłkami.

Pachnie jabłkami.

Wstaję i idę w piękne nieznane.
Rzeźbię, maluję świat spojrzeniami,
Wierzę w przemianę

- z kropli jest rzeka,

Z okruchu ciepła - drzewo i owoc,
A z moich pragnień - droga daleka.
Więc idę. Idę. Masz moje słowo. 



Kiedyś jeszcze "włoże sukienkę i przenosię góry".
Oby jak najszybciej.
Jutro, w sobotę najpóźniej.
Najlepiej na stałe.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz