Łączna liczba wyświetleń

poniedziałek, 22 października 2012

Jeszcze w zielone gramy, jeszcze nie umieramy

Jeszcze w zielone gramy
Chęć życia nam nie zbrzydła

Jeszcze na strychu każdy klei połamane skrzydła
I myśli sobie Ikar, co nieraz już w dół runął:
"Jakby powiało zdrowo, to bym jeszcze raz pofrunął".


Życie nabiera tempa, wszystko się zaczyna, choć jeszcze w fazie wstępu.
Początki są trudne. Trzeba wszystko na nowo zrozumieć, wszystko zacząć, ułożyć w głowie.
Dowiedzieć się, jak daleka droga jest jeszcze do przebycia, co przed nami, ile trzeba zrobić. Nie ugiąć się pod ciężarem i tempem tej pracy. Ten początek ruszył z kopyta.
Więc poteatralne załamanie leczone teatrem, przenoszenie się do innego świata co weekend i powracanie niedzielnym wieczorem do rzeczywistości, która pozostaje zaskakująco niezmienna i obojętna, przeogromne zmęczenie i świadomość tego wszystkiego, co jeszcze mnie czeka.
Ciężka praca, w każdej z dziedzin. A jednak, a jednak warto.
Gubię się i odnajduje, nie wiem zupełnie nic, a zaraz potem wiem wszystko, krzyczę ze sprzeciwu, a potem ze zgody. I sama nie wiem czy pewna niepokorność dobrze mi zrobi w tym wypadku. A jednak, pomimo wszystko, nie chcę stracić części siebie.

Chaos, chaos, chaos.
Ale spokojnie, to poniedziałek.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz