W sobotę miał być koniec świata, o 18. Dokładnie o tej godzinie wyszłam mówić tekst, bo zawsze chciałam umrzeć na scenie. Czekałam, czekałam, a tu nic. I nawet nie wiem co powinnam o tym wszystkim myśleć. Czuję się oszukana przez czasoprzestrzeń :>
A na dzisiaj powiem tylko tyle:
Krzesany - i od razu lepiej sie żyje.
I idziemy na spacer do Nowego Jorku.
A na dzisiaj powiem tylko tyle:
Krzesany - i od razu lepiej sie żyje.
I idziemy na spacer do Nowego Jorku.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz