Łączna liczba wyświetleń

piątek, 14 sierpnia 2015

Żeby nie zapomnieć.

Myślałam, że już tu więcej nie napisze. A jednak. Niech będzie to miejsce ku pamięci. Że można się odbić od dna. W razie gdybym kiedyś o tym zapmniała.
W tym roku wiele razy czułam, że jestem na dnie. Straciłam cel i chęć. Zdarzało mi się mówić do siebie, że naprawdę nie jestem szczęśliwa. Tęskniłam za podróżami. Tęskniłam za ludźmi. Czułam że miejsce w którym jestem nie jest moim, a jednak nie miałam perspektywy na zmianę. I właściwie nie wiem skąd wzięłm siłę do dalszej walki. Ale się udało. I teraz, w niezrozumiały dla mnie sposób, jestem tu gdzie jestem.

Udało mi się doprowadzić do kolejnej premiery - mojego recitalu piosenki aktorskiej. Spełniając tym samym ogromne swoje marzenie i prawdopodobnie marzenie większości młodych aktorek. Pomimo że wielokrotnie słyszałam, że nie umiem śpiewać, to jednak się udało. I bycie tam na scenie w czasie "Poerotyków" był absolutnie fantastycznym przeżyciem.

Pomimo wielu trudności, ogromnych oporów i niechęci, którą czułam zewsząd udał się wskrzesić "Merylin Mongoł". Zagraliśmy kilka razy. Dostaliśmy się sięna OFTS. Zdobyliśmy tam III miejsce - my, ludzie znikąd. N. i Ł. dostalo wyróżnienia aktorskie. A część widowni klaskała na stojąco. To absolutnie fantastyczna sprawa. I mam ogromną nadzieję że to da im kopa do robienia kolejnych pięknych rzeczy.

Zdałam pierwszy etap egzaminu eksternistycznego mając w komisji panią Emilię Krakowską. Co więcej, musiało to być na tyle intrygujące, że pani Emilia reżyseruje z własnej woli i pomysłu mi i Ł. jedną ze scen na drugi etap. Bóg wie, co niesie ze sobą listopad...

Po 5 latach prób i jak obliczyłam 23 egzaminach, w absolutnej tajemnicy przed większością świata (wiedziało jakieś 10 osób) dostałam się do PWST we Wrocławiu. A więc wyprowadzam się z domu. Zostawiam Ponań. Zaczynam nowe studia. Wielka zmiana, piekna sprawa.

No i żeby tego było mało, właśnie debiutuje na planie filmowym. W niezależnej, niskobudżetowej produkcji, ale z absolutnie profesjonalną ekipą absolwentów łódzkiej filmówki. W środę dowiedziałam się że jest casting i wysłałam zgłoszenie, w czwartek byłam na castingu, a w piątek dostałam rolę.

Dostałam też rolę w kilku paradokumentach i innych serialach, ale tę sprswę pomijam, bo roli nie przyjmuję. Choć agencja bardzo mnie pragnie, och... ;)

Mam absolutnie fantastycznych przyjaciół, z którymi udaje mi się ostatnio spędzać
dużo więcej czasu co czyni mnie naprawdę szczęśliwym człowiekiem.

Dorastam. Nabieram pewności siebie. Nie boję się już siebie ani ludzi.

I choć wszystko dzieje się bardzo bardzo szybko i stoję aktualnie przed największymi życiowymi zmianami. I choć jestem zmęczona, bo wakacje chillujące okazały się pracującymi i aktualnie marzę o możliwości log outu ze świata na łóżku z książką w Wojnówku. I choć ekstremalne przerażenie miesza się u mnie z maksymalną ekscytacją to suma sumarum dochodzę do wniosku, że jestem jednak bardzo szczęśliwa. I na przedwczorajszych perseidach myślałam sobie w głowie: "Niech będzie tak jak jest, niech to wszystko się rozwija w tę stronę co teraz".

I do siebie czytającej to za n czasu i pewnie w nienajlepszym nastroju: Uda się. Od dna można się odbić. Tylko chwilka cierpliwości.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz