Łączna liczba wyświetleń

piątek, 13 grudnia 2013

Olga, część 2

Wczoraj płakałam przez Ciebie. Czułam jak po moim policzku spływają, coraz szybciej, łza za łzą. Nie mogłam ich powstrzymać. To kosztowało. Ale paradoksalnie, było piękne.

Dzisiaj zmęczyłaś mnie niewiarygodnie. Rollercoaster emocji, ktory mi proponujesz, jest momentami zbyt wielki. A jednak wchodzę w to, z sercem dłoni, oddana w stu procentach, zupełnie jak ty. Czasem się spalam, czasem nie wytrzymuje, czasem nie mogę się powstrzymać od łez...

Ale gdy tak wiele z siebie dajesz, reakcje są momentami nieprzewidywalne. Kiedy wracam wieczorami do domu, czuje jakbym nie miała sił nawet na kiwnięcie palcem. A jednak jakąś cudownie odnalezioną energią, udaje mi sie wstać z łóżka i ruszyć dalej.
Związek z toba jest niesamowicie wyczerpujący. A jednak nie wyobrażam sobie, ze mogłoby go nie być. To jest spełnienie tak wielkie, jakiego nigdy nie oczekiwałam. Oprócz fizycznego zmęczenia, które jest sprawą absolutnie nieważną, tak błahą i łatwą do naprawienia - oferujesz mi dużo więcej - moc, energię, siłę, pewność siebie, prawdę.

Nigdy nie sądziłam, że związek z Tobą tak wiele mi da. Chociaż momentami chciałabym cię rozszarpać na strzępy, przekląć i zostawić, to jednak... dziękuję, że jesteś Olga.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz