Łączna liczba wyświetleń

piątek, 14 grudnia 2012

Holly Molly

Jeszcze nikt, nigdy nie był dla mnie tak wielkim oparciem. Zawsze starałam się być oparciem sama dla siebie, być samowystarczalna, czerpać energię z wszelkich drobnych szczegółów i czynności, może nawet na wyrost, byle tylko ją mieć. Zawsze dobudowywałam sobie wielkie teorie, marzenia, rzeczywistość, która nie istnieje i oszukiwałam samą siebie.
A nagle odkryłam, że to zupełnie niepotrzebne.
Bo przecież każde spotkanie z wami daje mi kopa, daje mi siłę do działania, napędza mnie. Każda rozmowa, w której odpływamy gdzieś daleko i wchodzimy na różne wysokie i trudne tematy sprawia, że jestem choć trochę bogatsza i mądrzejsza. Każdy wybuch śmiechu, sytuacja, budują we mnie pewność siebie i własnej wartości.
I po raz pierwszy czuję, co to znaczy, że ktoś naprawdę jest obok, naprawdę blisko, na dobre i na złe. To niesamowite, jak wielkie oparcie można mieć w ludziach. To niesamowite, jak ludzie mogą stać się twoim małym światem.



I nawet Dostojewski brzmiał dzisiaj inaczej w moich ustach.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz